niedziela, 25 maja 2014

Ostateczna katastrofa... - "Ostateczna manipulacja"



 
 

#64
autor: Martines
tytuł: „Ostateczna manipulacja”
gatunek: powieść
wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
data premiery: 10 marca 2014r.
ilość stron: 151





Bohaterem książki jest Adam Giters, zawodowo zajmujący się wpływaniem na „właściwe” podejmowanie decyzji przez obiekty manipulacji. Uważa się za kogoś w rodzaju lobbysty zmieszanego z tajnym agentem. Wszystko to robi na zlecenie i w ten sposób zarabia na życie. A to skłoni jakąś restauratorkę do kupna tej, a nie innej restauracji, a to pomoże dobrze sytuowanemu karłowi zostać burmistrzem jakiegoś miasteczka na dalekiej prowincji… W pewnym momencie bohater zaczyna wikłać się w związek z kobietą, która jest obiektem zlecenia. W końcu przyjmuje do wiadomości, że jest w niej zakochany. Kobieta także odwzajemnia jego uczucie. Zostają parą. Ale.. czy wiedzą o sobie wszystko? Adam na skutek tej znajomości i paru innych zbiegów okoliczności wikła się głębiej w coraz grubsze afery.
Zapowiadało się ciekawie. Tytuł interesujący, kontrowersyjna okładka. Nic, tylko czytać! Tak też zrobiłam i zaczęłam. Na początku książki poznajemy głównego bohatera czyli Adama i jego nową znajomą, Martę. Już kilka stron później można się dowiedzieć czym zajmuje się mężczyzna. Wynika to z pewnej sytuacji i jednego telefonu. Po kilku rozdziałach nie było już tak kolorowo. Próbowałam skupić się na czytaniu i zrozumieniu książki, ale po prostu się nie dało. Pisana jest ciekawym językiem, mogłabym powiedzieć, że niekiedy pięknym. Było bardzo dużo porównań i metafor. To jedyne jej zalety. Do plusów mogę zaliczyć także to, że „Ostateczna manipulacja” to bardzo krótka opowiastka i nie trzeba się męczyć dłużej niż sto pięćdziesiąt stron. Pojawiło się dużo błędów językowych, zazwyczaj w narracji.
Cała akcja książki byłaby może bardziej ciekawa, gdyby była wiarygodna. Zdarzenia, które miały miejsce w historii Adama i jego znajomych nigdy nie zdarzyłyby się w realnym świecie. Zwrotów akcji jest co niemiara. Raz opowieść ciągnie się w nieskończoność, wieje nudą, a za chwilę nadchodzi moment, kiedy pojawia się tyle zdarzeń, że czytelnikowi naprawdę trudno jest za nimi nadążyć. Bohater raz jest na plaży, a potem już bierze udział w misji, o której prawie nic nie wiemy. Pojawia się dużo błędów logicznych, np. wspomniane jest, że Adam wybrał się z kolegami na polowanie, a przez całą dalszą część książki wiemy, że Adam działał sam. To tylko kropla w morzu. Można zauważyć też, że bohaterowie byli niezwykle naiwni, a wszystko co robili udawało się w stu procentach. Pojawia się ich kilku. Przede wszystkim są nimi mężczyźni, natomiast dowiadujemy się tylko o dwóch kobietach. Postaci są przedstawieni pośrednio. Chyba żadna cecha wewnętrzna ani zewnętrzna nie jest podana bezpośrednio. No, może oprócz Adama i Marty. O mężczyźnie jest mowa cały czas.
Czy książka niesie ze sobą jakieś przesłanie? A może uwidacznia niektóre problemy? Nie wiem. Naprawdę, nie wiem. „Ostateczna manipulacja” została napisana tak chaotycznie, że większości zdarzeń nie pamiętam, a co dopiero mówić tutaj o problemach czy o przesłaniu. Trochę zamieszana jest tutaj polityka. Przede wszystkim, jeśli chodzi o tytułową ostateczną manipulację. Tego dowiecie się czytając tenże utwór.
„Ostateczna manipulacja” to bardzo krótka opowiastka. Jeśli znajdziecie tę książkę w księgarni lub w innym miejscu i zapragniecie ją zdobyć, to radzę się dobrze zastanowić. Ja jej nie polecam. Jest nudna, a po jej przeczytaniu czytelnik nawet nie będzie wiedział o czym jest. Jeśli jednak kupicie ją, to nie wymagajcie wiele. Co może zmieścić się w stu pięćdziesięciu stronach? Może ona zachwycić jedynie niewymagających czytelników i tych, którym zupełnie nie przeszkadza chaos w książce. Tak więc, jeśli lubisz, kiedy zdarzenia mieszają się ze sobą, akcja jest niezrównoważona, a bohaterowie prawie w ogóle nie są przedstawieni, to „Ostateczna manipulacja” jest właśnie dla Ciebie!


3/10

Za przybliżenie mi historii Adama dziękuję portalowi Sztukater.pl


7 komentarzy:

  1. Okładka zapowiadała coś ciekawszego, ale jednak podziękuję :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za ostrzeżenie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, szkoda tej ksiażki. Ale widzę, że nie warto się nad nią pochylać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znałam książki do teraz - może to i dobrze? Będę się od niej trzymała z daleka...

    OdpowiedzUsuń
  5. To dobrze, że przeczytałam Twoją recenzję - szkoda mi czasu na tego typu lektury...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mega nie trafiona okładka, i widzę że również jej treść, nie skusze się na pewno :)

    OdpowiedzUsuń