wtorek, 10 czerwca 2014

"Ostateczność"



 

#70
autor: Steve White, Charles E. Gannon, David Webber
tytuł: „Ostateczność”
seria: „Starfire”
gatunek: SF/fantasy
wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS Poznań
data premiery: 8 kwietnia 2014r.
ilość stron: 810




Już raz rozumne rasy znanej części Galaktyki zjednoczyły się, by pokonać najeźdźców. Kilkadziesiąt lat później członkowie planetarnego sojuszu żyją w zgodzie i harmonii... aż do przybycia floty okrętów większych od miast, uciekających z utraconej ojczystej planety.
Arduanie podróżowali całe wieki, by znaleźć planetę, która będzie ich nowym domem. Obecnośćna Bellerophonie ludzi, których nie uznają za w pełni rozumne istoty, to dla nich tylko drobna niedogodność. Wierząc, że po śmierci przejdą reinkarnację, nie wahają się atakować z samobójczą furią ich oraz ich sojuszników, a w razie konieczności gotowi są wszystkich eksterminować.
Poznawszy sekrety ludzkiej techniki i umożliwiające szybkie podróże w przestrzeni warpy, zamierzają podbić cały zamieszkany rejon Galaktyki. Powstrzymać ich może tylko stare przymierze ludzi i innych istot...

Steve White pełnił służbę w Wietnamie jako oficer marynarki wojennej. Jest autorem kilkunastu powieści SF i fantasy, był nominowany do Nagrody Prometeusza za powieść „Eagle Against the Stars”. REBIS wydaje cykl „Starfire”, którego jest współtwórcą.
Charles Gannon jest profesorem wydziału literatury amerykańskiej St. Bonaventure University, publikował w czołowym magazynie science fiction „Analog”.


„Ostateczność” to szósty tom cyklu "Starfire", stworzonego przez Davida Webera i Steve'a White'a, kontynuacja wydarzeń opisanych w powieści "Exodus". Cała seria należy do gatunku science fiction/fantasy. Lubię fantasy ale tutaj trochę się zawiodłam… a może książka mnie przerosła? Przyznam się już na początku, że nie przeczytałam jej do końca. Nie dlatego, że nie chciało mi się lub nie miałam ochoty. Po prostu jej nie rozumiałam. Pojawiło się tyle niezrozumianych słów, że przez większość teksu nie wiedziałam co czytam. „Ostateczność” jest mocno rozwinięta pod względem opisów. Tutaj autorzy pokazali na co ich stać, a widać, że stać ich na wiele. Szczególnie podobało mi się, kiedy przedstawiali bitwy. To było coś niesamowitego! Dialogi także się pojawiły, ale już w mniejszym stopniu. Podczas czytania nie zauważyłam żadnego schematu. Nie ukrywam, że było to dla mnie dziwne. Pomyślałam, że to coś nowego. Okazało się, że jest wręcz na odwrót – książka napisana jest w starym stylu science fiction. Pojawiło się kilku bohaterów. Roiło się także od dziwnych stworzeń, ras.
Cała fabuła opiera się o walkę sojuszu ludzi i innych ras przeciwko wrogom z innej galaktyki, którzy poszukując miejsca do osiedlenia atakując wroga bez cienia zawahania. Autorzy świetnie przedstawiają różnego rodzaju rasy, które zostały bardzo pomysłowo stworzone, a także doskonale opisują ich osiągnięcia technologiczne. Do opisywania tych nowinek technologicznych potrzebna jest wiedza. Przecież autorzy nie wymyślili sobie wszystkiego, parę wynalazków pokrywało się z tym obecnymi. Świadczy to o ich rozeznaniu i inteligencji połączonej z umiejętnością dobrego pisania.
Podziwiam autorów za ich wspaniały sposób pisania. Myślę, że zbyt szybko sięgnęłam po tę książkę. Większość czytelników mówi o wysokim poziomie literatury science fiction. Może podobnie oceniłabym „Ostateczność”, ale nie potrafię. Utwór po prostu nie do końca do mnie trafia. Myślę, że kiedy będę starsza, to spróbuję ponowie. Polecić ją mogę tym dojrzałym czytelnikom i przede wszystkim fanom literatury sf/fantasy. Nie ominą jej także ci, którym nie są obce poprzednie części serii „Starfire”. 


                                                                       7/10

Za możliwość przeczytania "Ostateczności" dziękuję portalowi Sztukater.pl 

8 komentarzy:

  1. Brr, okładka jak ze Stars Wars, ale ilość stron naprawdę imponująca :)
    Nie lubię science-fiction, a do tej książki jakoś mnie nie ciągnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ilość tomów mnie odstrasza, szczerze mówiąc... Tematyka również nie do końca moja... Tym razem ją sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka nie w moim guście, aczkolwiek nie mówię jej ostatecznie nie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie moja tematyka, a dodatkowo nie mam czasu na rozpoczynanie nowej, tak potężnej, serii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam fantastykę, ale SF już niekoniecznie. Statki kosmiczne, podróże do innych galaktyk, nie to nie dla mnie... A tym bardziej atak innej cywilizacji... :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. 810 stron? Ło matko :) Strasznie dużo :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Towarzystwo wzajemnej adoracji zgadza się z recenzją pani która przyznała się, że do niej ta powieść nie trafia albo jej nie rozumie. Pomijając fakt, że nikt z komentujących najwyraźniej nie czytał poprzednich tomów "Starfiera" to zastanawia mnie brak chociażby jednego pozytywnego komentarza. Wszystkie w stylu "no nie wiem... ale raczej nie" . Po co komu taki komentarz. (Podobnie jak wspominanie o liczbie stron. Ma ile ma. Jak ktoś woli nowelki to... po co komentuje liczbę stron w powieści?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ładnie powiedziane ;)

      Usuń