poniedziałek, 6 stycznia 2014

RECENZJA: "Gwiazd naszych wina"



       029. autor: John Green
        tytuł: „Gwiazd naszych wina”
        gatunek: literatura młodzieżowa
        wydawnictwo: Bukowy Las
        rok wydania: 6 lutego 2013r.
        ilość stron: 310

Johna Greena nie miałam okazji wcześniej spotkać. Wcześniej słyszałam o jego dziełach, m.in. o „Gwiazd naszych wina”, „Papierowych miastach” i „Szukając Alaski”. Książki mają wysokie opinie. Autor wzbudził sobie sympatię czytelników poprzez oryginalny styl, jakim pisze utwory.

Kilka miesięcy wcześniej „Gwiazd naszych wina” zaproponowała mi znajoma. Zaczęłam czytać, ale poddałam się już po kilka stronach. Domyślałam się wątków i przede wszystkim zakończenia. Parę dni temu ponownie po nią sięgnęłam – było warto.


„Niektóre nieskończoności są większe niż inne.”


Książka opowiada o szesnastoletniej Hazel Grace Lancester, która choruje na raka tarczycy z przerzutami do płuc. Codziennie toczy walkę z chorobą, ale stara się też żyć jak zwykła nastolatka. Jej najbliższym przyjacielem jest aparat tlenowy, który nazwała Philip. Nie chce sprawiać przykrości rodzicom, którzy bardzo się o nią martwią, więc pewnego dnia wybiera się z mamą na tzw. Grupę wsparcia. Od tej chwili wszystko się zmienia. Poznaje przystojnego  i niezwykle inteligentnego Augustusa Watersa, który również jest chory. Razem starają się przetrwać wszystkie przeciwności i dążą do spełniania marzeń. Do tego wszystkiego pojawia się nagle i niespodziewanie najpiękniejsze uczucie. Miłość.

Pierwszym, co poczułam, sięgając pierwszy raz po tę książkę było małe zniechęcenia. Nie chciałam czytać o nastolatkach, którzy są nieuleczenie chorzy. Wiedziałam, że zakończenie nie będzie takie, jakie chciałabym, żeby było. I niestety, to się sprawdziło. Książka jest bardzo wzruszająca, ale także ironiczna i bardzo mądra. Przybliża czytelnikowi życie nastolatków, którzy są nieco inni niż ich rówieśnicy. Nie chodzą do szkoły, na randki, a ich pobyty w szpitalu są niemalże tak częste jak spotkania młodych ludzi w klubach. Ich codzienne życie to walka o przetrwanie. Nie są pewni kilku następnych tygodni. Mimo tych wszystkich przeciwności i przykrości potrafią znaleźć pozytywy w życiu lub nawet w samej chorobie. Drobne przyjemności, takie jak zdobycie prawa jazdy, pomimo iż nie umie się jeździć nazywają Bonusami Rakowymi. Do takiego typu sytuacji podchodzą z uśmiechem na twarzy. Uważam, że „Gwiazd naszych wina” pokazuje nam jak dobrze żyć i spełniać marzenia. Książka idealnie nadaje się i dla ludzi, którzy są pełni sił, jak i dla tych, którzy są w nieco gorszej sytuacji. 

John Green dostaje ode mnie wielkiego plusa za bohaterów. Mam na myśli trzech, o których najwięcej się dowiadujemy – Hazel, Augustus i Isaac. Wszyscy poznają się na grupie wsparcia, dotknięci są różnej odmiany raka. Podoba mi się jak się wobec siebie zachowują. Potrafią śmiać się ze swoich chorób, wad, czy defektów. Pomagają sobie w ciężkich chwilach. Bez wątpienia mogę nazwać to siłą przyjaźni, w której zawarte jest pocieszenie, pomoc i zrozumienie. Szczególną sympatię zdobył sobie u mnie Augustus. Chłopak jest bardzo inteligentny, zabawny i ma wisielczy humor. Wiele rzeczy potrafi zrozumieć, wytłumaczyć. Mogę powiedzieć, że jest doświadczony w życiu, ponieważ wiele przeszedł. Pokochał Hazel tak, jak nikt inny nie potrafiłby tego zrobić. 


„Kocham cię i wiem, że miłość jest tylko wołaniem w próżni, a zapomnienia nie da sie uniknąć, że wszyscy jesteśmy skazani i nadejdzie dzień, kiedy cały nasz wysiłek obróci się w pył, wiem, że słońce pochłonie jedyną ziemię, jaką mamy, a ja cię kocham.”


Akcja była wartka. Na każdej stronie dowiadywaliśmy się czegoś zupełnie nowego. Autor skupił się równocześnie na opisach miejsc, bohaterów i innych aspektów, ale także na dialogach. Z nich mogliśmy również wiele wywnioskować. Nieraz pojawiły się takie momenty, gdzie zupełnie nie spodziewałam się, co może stać się dalej. Pojawiło się wiele zwrotów akcji, więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że książka nie była nudna. Najbardziej zaskoczyło mnie zakończenie. Dodatkowo, John Green wplótł w książkę wiele wątków, więc z każdą stroną chciałam wiedzieć, co stanie się dalej. Wątek miłosny był po prostu cudowny. Hazel i Augustus różnili się, ale stanowili udaną parę. 

Komu mogę polecić? Absolutnie wszystkim – i tym starszym, ale także młodym. Ta książka po prostu pokazuje jak żyć. Jest wzruszająca, ironiczna i zabawna. Myślę, że długo jej nie zapomnicie i wywrze na Was takie pozytywne wrażenie, jakie wywarło na mnie.


„Gwiazd naszych wina” dostaje ode mnie 8,5/10 gwiazdek!

18 komentarzy:

  1. Książka leży obok mojego lóżka i czeka na swoja kolej, ale ciągle mam nowe, które z różnych powodów muszą mieć pierwszeństwo. No i ostatecznie leży tu już kilka miesięcy. ;c nie mogę się doczekać, aż w końcu ją przeczytam, po przeczytaniu tylu pozytywnych opinii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę czekać na recenzję i oczywiście życzę powodzenia w ogarnięciu egzemplarzy recenzenckich! :D

      Usuń
  2. Ta książka czeka u mnie na półce na swoją kolej! <3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc będę czekać na Twoją recenzję ;)

      Usuń
  3. tyle pochlebnych opinii słyszałam o tej książce. I niezmiernie się cieszę, że już niedługo dane będzie mi ją przeczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, chociaż na początku podchodziłam do niej niechętnie :C

      Usuń
  4. Marzenie 2014 roku. Kiedy się spełni? Oby jak najszybciej. :(

    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że jednak się spełni! :)

      Usuń
  5. Mam w planach książki tego autora, jedną już nawet mam na półce. Niedługo zabieram się za czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę miłego czytania! Dobre opinie mają także "Szukając Alaski" i "Papierowe miasta" ;)

      Usuń
  6. Przekonałaś mnie do tej książki, przeczytam z pewnością :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jak przewidywałam to książka, którą muszę mieć :) Green jest niesamowity!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale zgadzam się, jego styl pisania jest bardzo dobry ;)

      Usuń
  8. Mam wielką ochotę na przeczytanie tej książki. Koniecznie muszę jak najszybciej się w nią zaopatrzyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Absolutnie moja ulubiona, już się nie mogę doczekać filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka cudowna to prawda. Przedstawienie niebanalnej miłości w świecie w ,którym miłość traci na znaczeniu jest nie lada wyzwaniem.

    http://zanurzsieglebiej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń